piątek, 5 kwietnia 2019

Béres Szamorodni 2016 – słodki tokaj z Lidla poleca się na Wielkanoc


W poszukiwaniu wina, które nie zrujnuje kieszeni i jednocześnie będzie godnym partnerem dla świątecznych mazurków, bab czy serników, warto rozważyć zakup Béres Szamorodni 2016.

Winiarnia i winnica Béres (Béres Szőlőbirtok és Pincészet) ma siedzibę w maleńkiej tokajskiej wiosce Erdőbénye. Jej właścicielami są Melinda Regéczy-Béres i Dávid Regéczy. Melinda zarządza całym przedsięwzięciem, a jej mąż Dávid odpowiada za sprzedaż.

Powierzchnia winnic jak na warunki tokajskie jest spora i wynosi 45 ha, co pozwala wyprodukować około 100 000 butelek wina rocznie czyniąc Béres największym producentem wina w samym Erdőbénye i jednym z większych w regionie tokajskim. Melindę i Davida odwiedziłem trzy lata temu i zachowałem z tej wizyty bardzo miłe wspomnienia. Szczególnie urzekł mnie piękny, nowoczesny obiekt winiarni z dużą i komfortową salą degustacyjną.  


Z Melindą Regéczy-Béres i Dávidem Regéczy w Béres Szőlőbirtok és Pincészet
(fot. własna)
.
 Béres Szamorodni 2016 to wino o przyjemnym, aczkolwiek niezbyt trwałym aromacie. Dominuje zdecydowanie miód lipowy, wyczuwalny jest też ananas i suszone morele. Ciekawiej jest w ustach. Na pierwszym planie słodycz poparta niezłą kwasowością, dzięki czemu wino jest stosunkowo lekkie i łatwe w odbiorze. Odnajdziemy w nim nuty miodu, brzoskwini, pigwy, a na finiszu odrobinę botrytisowej pikantności. Wino jest bardzo przyjemne i eleganckie, nieco oleiste, krągłe, dość dobrze zbalansowane. Może nieskomplikowane, ale też nie jest banalnie proste.



Béres Szamorodni 2016 - solidny przedstawiciel segmentu marketowego.
(fot. własna)

Wciąż dostępne w niektórych sklepach Lidla w rewelacyjnie niskiej cenie 21,99 złotych. Na Węgrzech to wino kosztuje 2 200 forintów czyli niecałe 31 zł. Béres Szamorodni 2016 dostaje ode mnie mocne 3/5.



Moja amatorska skala ocen:
1. Do zlewu.
2. Można wypić, ale po co się męczyć.
3. Dobre, powszednie wino.
4. Bardzo dobre, chętnie wypiję/kupię ponownie.
5. Świetne, absolutnie rewelacyjne, na wielkie okazje.  

czwartek, 7 marca 2019

Poza Tokajem: Nyakas Rosé 2017 - w oczekiwaniu na węgierskie lato


Początek marca to nie jest czas na wino różowe, ale od czasu do czasu można złamać utarte schematy i sięgnąć po lampkę węgierskiego rosé, co też uczyniłem kilka dni temu. Chociaż nie jestem miłośnikiem tego segmentu rynku winiarskiego to przyznaję, iż w poszukiwaniu ochłody podczas gorącego węgierskiego lata warto rozważyć "różową opcję". Jeżeli planujecie wakacyjny wyjazd do bratanków i lubicie wino to zdecydowanie polecam Nyakas Rosé 2017. Nyakas Pince to producent z niewielkiego regionu winiarskiego Etyek-Buda (5632 ha), położonego na granicy Budapesztu. Jego winnice zajmują areał 187 ha, z czego 88% powierzchni to nasadzenia szczepów białych, a 12% czerwonych. Roczna produkcja sięga 14 000 hl wina. Nyakas Pince pozycjonuje się jako producent przyjemnych, aromatycznych, świeżych, lekkich, reduktywnych win marketowych, przeznaczonych do szybkiego spożycia.

Nyakas Rosé 2017 
(fot. własna)

Nyakas Rosé 2017 to kupaż czterech odmian winorośli: Kékfrankos, Pinot noir, Kadarka i Merlot. Barwa łososiowa, głęboka. Nos czysty, kwaskowo-owocowy z intensywnymi aromatami poziomki, kwaśnej wiśni i czerwonej porzeczki. Usta to przede wszystkim orzeźwiająca, wibrująca kwasowość delikatnie przełamana niewielką ilością cukru resztkowego, okraszona nutami poziomki, maliny i czerwonej porzeczki. Pomimo lekkości i rekreacyjnego charakteru finisz jest długi cytrusowy. Wino jest chrupkie, idealnie zbalansowane, krystalicznie czyste. Idealne na gorące węgierskie lato. Kolejną zaletą jest niewygórowana cena, która oscyluje w zakresie 1299–1499 forintów (18-21 złotych). Nyakas Rosé to wino łatwo dostępne na Węgrzech. Można je nabyć w supermarketach Auchan i Tesco, ale też w dyskontach jak np. Penny Market. Wino sprawdzone podczas węgierskich upałów, nigdy mnie nie rozczarowało. Pomimo, iż jest to produkt masowy to jednak trzyma jakość, znakomicie odświeża i daje sporo przyjemności. Przyznaję mu za to w pełni zasłużoną notę 4/5.

Moja amatorska skala ocen:
1. Do zlewu.
2. Można wypić, ale po co się męczyć.
3. Dobre, powszednie wino.
4. Bardzo dobre, chętnie wypiję/kupię ponownie.
5. Świetne, absolutnie rewelacyjne, na wielkie okazje.